26
Lis

Wyngel gołąbeczko Ci przyniosłem z szychty! A na co mi dziś mój Karliku ta kupa kamieni…

Właśnie usłyszałem w RMF FM, że misie z Krakowa uchwaliły zakaz palenia wynglem (z hanysowskiego tłumacząc na gorolski tj. węglem zabronili palić), nie wiem czy odbierać to jako Prima dies Aprilis, ale patrzę za szyby, a za nimi biało – pierwszym śniegiem sypnęło w Gleiwitz w tym roku :D.

Czyli jednak jak w mordę strzelił to nie 1-szy kwiecień, a już myślałem, że za 13 dni będę miał geburtstag 😀 – dla goroli tłumaczę to u niektórych na Śląsku urodziny. Tylko czy je obchodzić  cholera wie, mój znajomy szanowany pan mecenas, a dokładniej radca prawny Błażej K. (nie.. nie.. nie.. nie jest poszukiwany listem gończym, tylko ta ochrona danych osobowych tj. żeby GIODO się nie dowalił :D).

Więc Błażej powiedział kiedyś tak: „geburtstag obchodzą Niemcy i zniemczone polaczki”. Nie wiem czy miał na myśli folksdojczy czy po prostu niemcolubów. „Prawdziwy Polak obchodzi imieniny” – dodał zaraz po tym. „Obchodzenie imienin to jest polska tradycja”.  Czy to prawda – nie wiem – ale jeśli mecenas Błażej tak powiedział, to chyba tak jest. Ma chłop łeb na karku. Nie pamiętam, aby w czasie, kiedy pracowaliśmy wspólnie przegrał jakąś sprawę.

Powiedzmy więc, że przez analogię jak się chłop na Kodeksie cywilnym zna to i pewnie na imieninach też się zna. Wnioskowanie to może być wadliwe mój młody padawanie – rzekłby mistrz Yoda, ze swoim ciekawym gwiezdnym akcentem.

Przychylę się tu jednak do ciemnej strony mocy i rzeknę: yes my master (i jak tu teraz napisać kilka sapnięć Lorda Darth Vader, cholera, może sap… sap… prych… prych… – a miałem czynić myśl widzialną 😀 – na szczęście jest yotube), bo tak Błażeja postrzegam do dziś. Może to dlatego, że spuszczał mi większy łomot niż profesorowie na UŚl.      

Co prawda, po pewnym czasie powtarzał się z kazusami, ale to co mi dał bobu, to moje… Po dzień dzisiejszy mam w pamięci jego lekcje pisania pism dla klientów w postępowaniach, ba nawet graficznie moje pisma w jakiś sposób przypominają jego i wydają mi się najpiękniejsze na świecie – tfu ale wazelina :D.

Dobra, dobra miało być przecież o misiach. Wiecie co to są misie? Misie to takie ludki, które mówią non stop bo misię należy ;). Tylko tym z Krakowa to się chyba kubeł zimnej wody na łeb należy. Ciekaw jestem czy Gazprom przy tej ich uchwale lobbował, a jak nie to się tanio sprzedali, bo za nula złotych (z czeskiego zero).

Powiem krótko: Amerykanie, Ruscy i Żółci nas zjedzą i bynajmniej, nie jak cookies w przeglądarce, oni nas zeżrą żywcem.

Po jaką cholerę Wołodyjowski się w wieży wysadził? Nie wiem… 🙁 chyba nie po to, żeby banda misiów za kilka wieków sama pupy nadstawiała i to jeszcze komu? Turczynowi???… to może bym i zrozumiał – taka orientalna fanaberia – haremy i te sprawy.

Ale chłopcom od krów (cowboy), kacapom i ryżojadom – qwa przecież w Polsce rządzi kartofel. Zarówno ten gotowany w mundurkach jak i przefiltrowany w postaci Wyborowej. Nie będzie przecież za chwilę, Żółty pluł nam w twarz, ani dzieci germanił…

A Ty co o tym myślisz? Tj. o KIOTO, ograniczaniu smogu, zielonych żabkach i traszkach oraz o innych naszych zwierzęcych kumplach na Ziemi. Czy w ramach ekologii mamy zrezygnować z wyngla – rozwoju gospodarczego i de facto za chwilę być kolonią zamorską CHRL. Czy też jechać na maksa i spuścić Żółtym wpieprz w ramach bezkrwawej wojny na PKB.

Swoimi spostrzeżeniami podzieliłem się od razu z Pawłem – kumpel z studiów (w zakresie Kodeksu cywilnego – łeb jak sklep). A on na to: Znając polską specyfikę, mam nieodparte wrażenie, że ktoś sobie tym po prostu geszeft szykuje. Eeeee….. Ty to od razu Paweł dziury w całym szukasz powiedziałem, a Pawelas taaaa…. to sobie kliknij w wujka gogle:  najpierw sprzedawali po całym kraju za dopłatą „ekologiczne” piece na „ekogroszek”, ale chyba się dotacje skończyły, albo sprzedaż sama z siebie spadła, bo po co komu dwa piece? – Kupił jeden to mu wystarczy.

Poklikałem i faktycznie takie akcje z ekogroszkiem były… No i teraz chyba jasne piec wepchną klientowi jeden na 20-30 lat. Para butów to co innego (co rok, co dwa), ale jak się Polacy w Anglii i Irlandii rodzą, a nie w Polsce to jak się mają w Krakowie piece sprzedawać… no więc niezłych marketerów o przepraszam radnych ma ten Kraków 😀

Panowie radni, a może by tak jakiś export do Chin? Nie znam się na uwarunkowaniach celnych takiego exportu, ale już widzę tą cenę końcową… w ramach miłości rządu chińskiego do PL i kolejki Żółtych po Made in Poland. Ale może sprzedamy je z dotacją unijną :D, tylko ciekawe co na to Bruksela? Ja obstawiam, że ma nas w …

{ 0 komentarze… dodaj teraz swój }

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: