24
Lis

Czas pracy kierowców w Polsce

W świadomości przeciętnego „Kowalskiego” w polskim systemie prawa istnieją tylko dwa akty prawne odnoszące się do czasu pracy kierowców (nie mylić z czasem jazdy!) kierowców, hmm… zaryzykuje stwierdzenie, że co dla niektórych to nawet jeden akt, niejednokrotnie słyszałem już opinie, że ja w pracy jeżdżę tylko osobówką lub my w firmie mamy tylko „dostawczaki” – nie używamy tachografów ani wykresówek, a nasi kierowcy nie mają nawet kat. „C”. Więc nas czas pracy kierowców nie interesuje, czy aby na pewno?

Jak donoszą prawie codziennie nasze mainstremowe media już nie jednemu w tym kraju wydawało się, że za osobówkę nie musi płacić opłaty viaTOLL – tylko dopiął do niej chłopina przyczepę i przekonał się jak jest w realu. Dla ciekawskich odsyłam do artykułu na temat problemów z systemem viaTOLL.

Tak samo niestety jest z czasem pracy kierowców w dużej części firm, które powinny być zainteresowane tematem wydaję się, że to ich nie dotyczy lub w ogóle nie wiedzą, iż one też są w tym samym bębnie losującym, co Ci od TIR-ów.

Bęben natomiast losuje codziennie jak nasze spełniające marzenia Lotto. Życie codzienne, to nie jest jednak lottomat w dużego lotka lub multi multi, a może szczęśliwego numerka. Wynika to z prostego banalnego prawa, że najczęściej firma wylosowana w bębnie kontrolnym PIP-u lub ITD do kontroli na pewno nie trafi 6-tki, co najwyżej 6 tyś kary…

Jak jest więc w tej naszej polskiej rzeczywistości lub jak, kto woli w polskim systemie prawa na gruncie, którego istnieje fikcja, iż ustawodawca oświecony i natchniony duchem świętym, a czasami gorzałą (paru posłów już pokazało, co potrafi w tym nasz były prezydent, cierpiący na filipinkę nad grobami naszych oficerów), tak zaprojektował system, iż jest on w pełni „szczelny” – czyli nie ma sytuacji, że coś jest nie uregulowane.

Jeśli przyjmiemy, że to jest awers naszej fikcji, to w rewersie mamy drugą jeszcze bardziej ciekawą fikcje, że wszyscy obywatele znają opublikowane w Dziennikach Ustaw akty prawne. Jak to wygląda w rzeczywistości?

Spójrz przez okno i zapytaj przechodzącego pod nim przechodnia, który artykuł Konstytucji gwarantuje mu wolności osobiste. Idę o zakład, że jak nie trafisz na studenta prawa to porażka murowana w 99,9%, a z tymi studentami też różnie bywa :).

Mój kumpel z technikum, szanowany Pan dr adiunkt na Politechnice Śląskiej powiedział mi ostatnio, że jakby on dokręcił „śrubę” tak jak jemu kręcili to by najprawdopodobniej zamknął rocznik, ale wtedy by jego zamknął dziekan w wariatkowie lub przynajmniej w urzędzie pracy po zapomogę dla bezrobotnego – wszak godziny muszą być, więc męczy się chłopina z miernotami.

Tym samym jeśli przełożyć by to, poprzez tzw. analogię na wydziały prawa hmmm… „niech to gęś kopnie” (by nie użyć w tym miejscu łacińskiego przerywnika spod budki z piwem) różowo tu nas już raczej nie będzie, chyba że Biedroń zafunduje nam z Pal(i)ącym Kotem obowiązek noszenia jak to na Śląsku mawiają różowych bryli.

No więc (czy się od „no więc” zdanie zaczyna, tak się nad tym teraz zastanawiam i ślę w myślach pozdrowienia dla Pani polonistki, która 5 lat życia chyba zmarnowała – a co mi tam najwyżej wyjdę na analfabetę w każdym bądź razie Word nie podkreśla na czerwono :D), aby ktoś mi nie dowalił że tylko o dup.. Maryn(y)ie, był ten cały wywód w polskim zamkniętym systemie aktów prawnych czas pracy kierowców regulują…

Jak kto kiedyś usłyszałem po pierwsze primo ustawa Kodeks pracy tekst pierwotny ukazał się w Dzienniku Ustaw z 1974 r., a ostatni tekst jednolity ustawodawca opublikował w Dz. U.  z 1998 r. Nr 21 poz. 94. – niestety akt ten jest już z kilkunastoma zmianami.

Po drugie primo 😀 ustawa o czasie pracy kierowców tekst pierwotny ukazał się w Dzienniku Ustaw z 2004 r., a  ostatni tekst jednolity ukazał się w Dz. U. 2012 r. poz. 1155 już ze zm. – Polska stabilność prawa :D.

Czy to jest wszystko hehehe :P. Na gruncie aktów prawnych posiadających moc powszechnego stosowania w zasadzie tak, ale mi się tak właśnie przypomniało, że poprzez art. 300 KP trzeba by też dorzucić Kodeks cywilny.

No i teraz dla niektórych szok jak dla gawiedzi z czasów Mikołaja Kopernika (lub Mikołajki Kopernikowej ostatnio czytałem, że być może to była Mikołajka albo jakiś tam ówczesny transik, tylko w którą stronę na razie nie rozstrzygnięte, jak się w encyklopedii vel wikipedii zmieni status to zainteresowanym dam cynk, a dla niecierpliwych),  jak chłop słońce zatrzymał, a ruszył ziemię prawo pracy to jeszcze akty niższego rządu tj. nie mające mocy powszechnego stosowania (bo jakbym napisał nie powszechnie obowiązujące to by mi prof. Tobor łeb urwał – za taki tekst na egzaminie ze wstępu do prawoznawstwa od razu leciała lufa).

Do tych Kopernikańskich cudów zaliczamy postanowienia układów zbiorowych pracy (zarówno te zakładowe jak i ponadzakładowe) inne porozumienia zbiorowe oraz regulaminy i statuty określające prawa i obowiązki stron stosunku pracy, a na samym końcu jak ta szara myszka umowa o pracę.

Tak więc szanowny wymęczony moją weną internauto dopiero jak dodasz do kupy to wszystko, to wtedy możemy mówić o krajowych podstawach prawnych regulujących czas pracy kierowców, a że żartów nie ma choćby ze zgoła śmiesznym regulaminem pracy przekonał się już nie jeden pracodawca w Sądzie Pracy, któremu się wydawało że jest ok. do momentu , kiedy wyautowany przez niego z pracy, jego milusiński kierowca skorzystał z pomocy zawodowego pełnomocnika (adwokat, radca prawny) i dostał 30 tyś z klauzulą wykonalności za nadgodziny diety i ryczałty za nocleg………………..

Pozdrawiam i gratuluje tym wszystkim, którzy dotrwali do samego końca w dobie przeciętnie 160 znakowych sms.

 

{ 1 komentarz… przeczytaj go poniżej albo dodaj swój }

R Grudzień 6, 2013 o 14:13

Dobrnąłem do końca, choć wzmianka o D Maryny na chwilę odwróciła moją uwagę 🙂 od głównego tematu.

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Następny wpis: